Miejsce dla kobiet

dodano: Niedziela, 10/07/2016 18:05


Zdarzyło mi się ostatnio podczas codziennego przeglądania serwisów informacyjnych natknąć na artykuł troszkę sponsorowany, troszkę samochwalny, dotyczący jednej z trójmiejskich firm budowlanych – lokalizacja przypadkowa, sytuacja charakterystyczna dla całego kraju.

Otóż po krótkim opisie profilu działalności, pochwaleniu się sukcesami i przedstawieniu planów rozwojowych autor artykułu napisał, iż owa firma zatrudnia pewną liczbę osób, z czego ponad połowa to kobiety. Niesłychane ! Nie było by pewnie w tym nic zaskakującego, gdyby nie tytuł artykułu mówiący o podboju (!) branży budowlanej przez płeć piękną. 

Wszystko to brzmi pięknie, nie mam powodów by wątpić w równouprawnienie panujące w opisywanej firmie. Jednak z tyłu głowy puka cichutko znajomość branży budowlanej i jej struktury płciowej. Ta „ponad połowa pracowników” to pewnie (przekonanie graniczące z pewnością) księgowa, kadrowa, sekretarka, specjalistka od zaopatrzenia, projektantka, pani sprzątająca i studentka na stażu, wykonująca wszystkie prace biurowe, nie wymagające wyjścia na budowę. Jakoś nie widzę (a proszę mi wierzyć, chciałabym się mylić) ani w tej, ani w innej firmie budowlanej pani kierownik kontraktu, pani inspektor nadzoru, pani brygadzistki lub szefowej zmiany np. spawaczy. I nie chodzi tu o prace, w których nieobecność kobiet spowodowana jest predyspozycjami fizycznymi. To oczywiste i nie wymagam, by kobiety od jutra stanęły do kielni lub zostały operatorami koparko – ładowarek. Nie mniej jednak te panie, które coraz liczniej zasilają szeregi inżynierów budownictwa, mają małe szanse na to, aby się przebić w świecie i branży zdominowanej przez mężczyzn. Pomimo doskonałego wykształcenia, znajomości języków, zamiłowania do techniki, zdecydowanego charakteru. Wciąż startując na rynku pracy zderzają się ze schematem : jeśli kobieta na budowie, to w biurze. 

Nie zamierzam nurtować powodów tej sytuacji. Nie chcę brzmieć jak wojująca feministka, nie ze względu na specyfikę poglądów prokobiecych, ale z powodu niechęci do wojującego głoszenia poglądów. Jakichkolwiek. Chcę tylko powiedzieć, że ogłaszanie podboju branży budowlanej przez kobiety jest bardzo przedwczesne. Wciąż daleko nam do równouprawnienia w tej kwestii, daleko do równouprawnienia w wielu innych kwestiach. Pewne branże, stanowiska, wynagrodzenia wciąż pozostają niedostępne kobietom, choćby nie wiem jak się starały. Ale kto wie, może za czas jakiś zobaczę w serwisie informacyjnym wiadomość sensacyjną i porażającą, wiadomość o biurze rachunkowym lub kuchni w szkole, zatrudniających 20 osób, z czego ponad połowa to mężczyźni. 

Życzę tego sobie i wszystkim Paniom Inżynier na dobry początek tygodnia.

MBK